Witajcie, dziś zapraszam na pędzlowy post. Ja swojego codziennego makijażu nie wyobrażam sobie bez tych przydatnych narzędzi, dzięki nim rytuał mojego makijażu staje się czystą przyjemnością. Dziś pod lupę lądują pędzle ze sklepu GlamShop. Posiadam je ponad rok, więc co nieco mogę się o nich wypowiedzieć. Pędzle po zamówieniu szybko do nas przychodzą, są zabezpieczone folią bąbelkową oraz przewiązane przeuroczą różową wstążką, co odrazu skrada serce. Jeżeli chcecie się dowiedzieć co o nich myślę i czy warto w nie zainwestować, zapraszam do czytania :)
Zacznijmy od pędzli teoretycznie do oczu. W swojej kolekcji posiadam 4
O5- jest to skośny pędzelek z włosia naturalnego. Producent pisze, że jest przeznaczony do brwi oraz eyelinera. Według mnie do tych funkcji pędzel jest za duży i zbyt miękki. Z racji tego, że jestem posiadaczką cienkich, blond włosków, potrzebuję czegoś bardziej precyzyjnego. Natomiast świetnie odnalazł się w roli podkreślania dolnej powieki na sucho jak i na mokro. W tej funkcji O5 dostaje dużego plusa.
Cena: 16zł
Ocena: 4,5/5
O7- jest to pędzel w ołówkowym kształcie, wykonany z nie farbowanego włosia kozy. Idealnie nadaje się do nakładania cienia w wewnętrznym kąciku oka. Gdy mam wykonać tą czynność zawsze wybieram O7. Dobrze się sprawdzi również do rozcierania cienia na dolnej powiece. Jest to włosie naturalne, dlatego trzeba pamiętać o nakładaniu osłonki po praniu, ponieważ w innym wypadku się odkształci. Jestem z niego zadowolona i ułatwia mi codzienny makijaż.
Cena:16zł
Ocena: 4,5/5
O10- pędzel do blendowania, wykonany z nie farbowanego włosia kozy. Jest dość mały co traktuję jako wielki plus, ponieważ ten rozmiar jest doskonały do bardziej precyzyjnego rozcierania. Włosie uwielbia się odkształcać, więc nie można zapomnieć o osłonce po praniu. Mój O10 jest już po ponad rocznym stażu. Obecnie nie korzystam z niego zbyt chętnie. Dlaczego? Włosie nowego narzędzia jest delikatnie kłujące, natomiast z każdym praniem wydaje się być coraz bardziej nieprzyjemny i drażniący. Używanie tego pędzla nie należy do najdelikatniejszych, dlatego nie sięgam po niego często.
Cena: 16zł
Ocena:2/5
O18- cienki, syntetyczny pędzelek. Teoretycznie- do nakładania eyelinera, praktycznie- do większości precyzyjnych elementów np podkreślanie dolnej powieki i bardziej artystycznego makijażu.
Cena: 16zł
Ocena: 4
To były wszystkie moje GlamBrushe do oczu. Jak widać najsłabiej wypadła O10, natomiast reszta nie ma większych zarzutów, oczywiście porównując cenę do jakości. Teraz czas na pędzle do twarzy. W swoich zbiorach posiadam 3.
T6- pędzel duo fiber, tzn połączenie nie farbowanego włosia kozy z syntetykiem. Dzięki swojej budowie oraz dość małemu kształtowi, świetnie nakłada mi się nim róż. Dotąd to było moją piętą Achillesa, natomiast T6 nakłada idealną różową chmurkę. Uważam, że jest pędzel doskonały dla początkujących, ponieważ raczej nie narobimy nim plam. Producent zachęca do używania T6 również do produktów kremowych oraz rozświetlacza, natomiast ja narazie zostanę przy różu w kamieniu.


T16- bardzo miękki pędzel wykonany z włosia syntetycznego. Najlepiej sprawdza się do nakładania produktów w kremie. Jakiś czas temu używałam róży w kremie i wtedy pędzel całkiem przyzwoicie spełniał swoje zadanie, jednakże to nie było to czego chciałam. Będę próbować tego narzędzia przy innych produktach kremowych, które mam na swojej liście kosmetycznych zakupów, natomiast obecnie, pędzel leży i się kurzy. Czego nie można zaprzeczyć po przeczytaniu opisu produktu to to, że jest nieziemsko miękki (uwielbiam się nim smyrać :D ).
Cena: 33zł
Ocena: 3/5
T17- pędzel o języczkowatym kształcie, wykonany z nie farbowanego włosia kucyka, jest bardzo miękki. Jest przeznaczony do konturowania twarzy oraz precyzyjnego nakładania pudru. Ja preferuję go do nakładania rozświetlacza. Uwielbiam go w tej roli nakłada chmurkę produktu, trudno z nim przesadzić więc jest dobry dla początkujących.
Cena: 33zł
Ocena: 4,5/5
Mini GlamSponge- jak sama nazwa wskazuje jest to mniejszy odpowiednik standardowej gąbeczki. Oczywiście przed użyciem moczymy gąbkę w wodzie i porządnie, lecz delikatnie wyciskamy. Dzięki małym rozmiarom idealnie nadaje się do nakładania korektora pod oczy. Jest to dla mnie zdecydowanie lepsza alternatywa do nakładania produktu palcami. Z gąbeczką idzie mi to sprawniej, a samo stemplowanie jest przyjemniejszą czynnością niżbyśmy mieli nakładać produkt palcami. Jest to mój zdecydowany ulubieniec, dodatkowo mini GlamSponge nie wchłania dużo produktu.
Cena:12,99zł
Ocena: 5/5
Podsumowując, pędzle GlamBrush są zbliżone jakościowo do pędzli hakuro. Porównując cenę do jakości, otrzymujemy dobre produkty (z paroma wyjątkami). Uważam, że warto się z nimi zaprzyjaźnić i przetestować ;)
Posiadacie coś ze sklepu GlamShop?
A może zamierzacie?
Zachęcam do komentowania i pozdrawiam cieplutko :)